Fuksjowe szaleństwo

Tym razem bardzo chciałam nie szyć. BARDZO! Zupełnie na luzie, radosnym krokiem miałam wkroczyć do galerii i kupić wystrzałową sukienkę, nawet za miliony monet i zupełnie na luzie, bez worów pod oczami pójść celebrować najważniejszy dzień w życiu mojej ukochanej Eweli.

Tydzień przed godziną W rozpoczęłam przeczesywanie pobliskich galerii. Zakładając, że kupowanie jest taaaaakie easy (nie to co szycie), zajmie mi to najwyżej godzinkę. Później był już tylko płacz, zgrzytanie zębami i zamawianie sukienek awaryjnych na Zalando. Na drugim froncie zaczęłam uskuteczniać plan B. Czyli zamówiłam materiał, który przy dobrych wiatrach miał dotrzeć w środę. Wyjazd był w czwartek wieczorem, więc miałam aż jedną noc na działanie.

Finalnie sukienki awaryjne z Zalando przegrały w rodzinnym głosowaniu z kiecką, kończoną w popłochu w sobotę rano i fuksjowa ołówkowa ujrzała światło dzienne. Konstrukcja kombinowana z kilku wykrojów nie była idealna i wymagałaby w mojej ocenie drobnych poprawek, ale całokształt oceniam za całkiem udany.

 

Dodam tylko, że w sobotę kończyłam kieckę, zaliczyłam makijaż i fryzjera, zrobiłam uczes siostrze, zdążyłam ubrać Pannę Młodą, zrobić drugi uczes świadkowej i stanąć na czas w kościelnej ławce. Potem już były tylko balety do białego rana… Niezapomniane i cudowne szaleństwo.

Długo, długo potem wyskoczyłyśmy z Adą na spontaniczną i szybką sesję. Ta dziewczyna jest szalona, bo w sekundę narobiła całą masę pięknych zdjęć.

Dajcie znać jak się wam podobają efekty naszej pracy.

Fot – Ada Korniak

Włosy i Make-up – ja 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz