Mój sposób na (nie)idealną figurę

Czuję, że przy okazji tego wpisu, wyniosę się na rozgrzane do czerwoności stosy wszystkich was, walczących o wbicie się w wymarzone dżinsy, ale co tam ! Niech internety usłyszą, że chudość też potrafi wkurzać.

30 kilo mniej w trzy miesiące?

Czy ja mam figurę idealną? Hmmm od wielu z was słyszę, że tak. I dobrze, bo poprawia to niezmiernie moją pewność siebie. Prawda jest taka, że obiektyw lubi moją chudość, ale ja nie koniecznie.

Mój wagowy rollercoster trwa. Ciąże i macierzyństwo dały w kość: od plus 20 kilo w 9 miesięcy po minus 30 w trzy. Dzisiaj wiem, że składa się na to wiele czynników. Prawda jest taka, że wbrew temu co czasami słyszę, nie jestem idealna, nie czuję się idealna i nie chcę taka być!

Stan na dziś? Waga do zaakceptowania, po ciążowy brzuszek, parę rozstępów, ale w życiu miewałam okresy, w których na żywo raczej wzbudzałam chęć podzielenia się posiłkiem, niż zachwyt.

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

„Czy ty coś jesz? Nie, żyję z fotosyntezy !”

Ale zacznijmy od początku. Od dziecka rosłam szybciej wzdłuż niż wszerz. Osiągnęłam zacny wynik 178 cm, przy bardzo niskiej wadze. Z tamtego okresu pamiętam, jak często słyszałam wypowiadane ni to z troską, ni to z żartem  „jaka ty jesteś chuuuda”; ” czy ty coś jesz” ? Heloł ? Czy osobie z nadwagą mówi się na powitanie „cześć, ależ ostatnio przytyłaś ” ?

Po etapie bardzo brzydkiego kaczątka, udało się przybić pionę umiarkowanym łabądkom.

Do czasu kiedy korpożycie , stres i syfiaste jedzenie pozbawiły mnie dodatkowych kilogramów i podkręciły moje odwieczne problemy z cerą. Bo przecież nic tak nie uszczęśliwia jak trwający 15 lat okres dojrzewania 😛

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Macierzyństwo, czyli plus 100 do kobiecości.

Oj tak, macierzyństwo kocham za cycki, tyłek i biodra. wreszcie były na swoim miejscu i w odpowiednich proporcjach. Oczywiście szczęście trwało do momentu kiedy po dwóch ciążach i okresach karmienia jeden po drugim, mój organizm postanowił spalić całą tkankę tłuszczową, jaka mi pozostała. Kiedy zeszłam do wagi i wyglądu 12 letniego chłopca i nawet z pomocą dietetyka nie byłam w stanie przytyć ani grama, zakończyłam przygodę z karmieniem i jak na moje standardy, imponującym biustem w rozmiarze B 🙂

Jak dobrze być chudym

 Ale chwila, prrr… nie żeby było mi źle. Chudość, zmusiła mnie do zaprzyjaźnienia się z maszyną, co z perspektywy czasu bardzo mnie cieszy. Zawsze mogę dopasować to, co nie chce leżeć jak na Aniołkach Victoria’s Secret. Mogę jeść na co tylko mam ochotę. Wysiłek fizyczny ograniczyłam do ruchu kciuka przełączającego kanały TV, a temat krągłości załatwiam ekstremalnie push’upowym push’upem.

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Mój sposób na figurę, to brak sposobu

Nie jadam na śniadanie sałatki z jarmużem, nienawidzę dietetycznej coli, a mój ulubiony dań, to buła z majonezem.  Nie zobaczycie u mnie zdjęć fit przekąsek, zjadanych po fit treningu, we fit wdzianku. Nigdy przenigdy nie odmawiałam sobie jedzenia, a jedyna dieta na jakiej byłam, to ta na przytycie.

Więc gdyby ktoś miał w głowie pytanie „jak ty to robisz, że…”  – patrz akapit wyżej.

Gdyby ktoś inny miał w którymś zakątku mózgu cień zazdrości – patrz dwa akapity wyżej.

A gdyby któreś  chuderlaki chciały przybić pionę zrozumienia – to piszcie śmiało.

Spokojnie to tylko Photoshop

Sesja poniżej to dzieło dobrego oka fotografa, odpowiednich póz, makeupu i photoshopa 😛 Ale wiecie co ? Poza tym, że mam przyjemność pokazać wam co wyszło spod moich rąk, daje mi dużo radości fakt, że w odpowiednich okolicznościach i z użyciem sprytnych zabiegów, staję się taką babką, na której zawiesiłabym oko 🙂

 

Kilka słów o sukience:

Konstrukcja góry to model 109 z  Burdy nr 8/2017

Dół to twórczość własna, opierająca się na długiej ołówkowej spódnicy. Przód tworzą dwa kliny, które rozchodzą się w formie rozporka.

Sukienka jest uszyta z ultra przyjemnej, lejącej dzianiny wiskozowej kupionej stacjonarnie w Artex Tkaniny Włoskie

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

 

Fot. & Make-up : Adrianna Korniak

9 myśli na temat “Mój sposób na (nie)idealną figurę

  1. Ja tu nie widzę kompletnie żadnego problemu 🙂 kiedyś byłam taka szczupła po drugiej ciąży i tak mi było z tym dobrze, tylko moja mama narzekała, a ja byłam przeszczęśliwa. Niestety po trzeciej, w wieku 35 lat już nie było tak łatwo. Mimo usilnych prób, diet wysiłku fizycznego moja waga stanęła jak zaklęta. W tej chwili bardziej kontroluję wagę pod względem nie przytycia niż schudnięcia bo to wydaje mi się już jakieś nierealne. I co mogę powiedzieć, zazdroszczę… chciałabym nosić np. spodnie rurki, o których mogę tylko pomarzyć bo po prostu się w takowe nie mieszczę i ogólnie mam problem ze spodniami, kupienie takowych jest po prostu cudem 🙁 A sukienka cudna, zdjęcia jak zwykle… jestem zachwycona a że jestem „niestety” estetką wszystko co pięknie zrobione chwyta mnie za serce i tym razem też się nie zawiodłam.
    Pozdrawiam serdecznie i proszę… ciesz się z tego co masz, niejedna Ci zazdrości a kamera tak jak piszesz lubi szczupłe dziewczyny, widzę to na zdjęciach mojej córki, która fotografuje modelki.. ja tylko podziwiam i wzdycham 🙂

    1. Beatko, jak najbardziej cieszę się z tego co teraz mam i mam nadzieję, że ujęłam to w moim wpisie. Ale właśnie nie ma tu czego zazdrościć. To co się dzieje z moją wagą na przestrzeni lat, mocno odbija się na moim zdrowiu i garderobie 🙂 Obecnie czuję się dobrze w swojej skórze, a takie sesje dodatkowo pomagają się uskrzydlić.

      1. No jeżeli odbija się na zdrowiu, to nie ma żartów. Dbaj o siebie, głowa do góry. Ja zawsze sobie tłumaczę, że inny mają gorzej może to taki slogan, ale bardzo trafny, i cieszę się z tego co mam. 🙂

  2. To przybijam piątkę zrozumienia. Mnie wiecznie wmawiano anoreksję, a lekarze nie chcieli szukać problemu zdrowotnego, bo na pewno źle się czuję przez niską wagę, co przypłaciłam dużymi problemami potem… Świetnie opisałaś proces akceptacji siebie.

    1. Ale się cieszę, że jest ktoś kto to rozumie 🙂 U mnie do pewnego momentu główną rolę odgrywały geny, ale co się musiałam nasłuchać o tym jak to na pewno nie jem , to moje. Później pojawił się problem z hormonami, który wyszedł na jaw przez totalny przypadek.

  3. Myślę, że każdy może narzekać na to czy tamto w swojej figurze. I ja w tej kwestii nie jestem inna. Miałam koleżankę w pracy. Wszyscy zazdrościli jej wspaniałej figury a ona wiele by dała żeby przytyć 10 kg. Nie była tak wysoka jak Ty ale rozmiar 36 był za duży. Konsultowała z dietetykami i nie mogła przytyć. I pamiętam jak szyła suknię ślubną bo nie mogła nic kupić. Przed ślubem jadła wszystko co w ręce jej wpadło żeby przypadkiem nie schudnąć. U mniej problemem były hormony. Nie wszystko co podoba się innym podoba się nam. Nikt nie zastanawia się nad tym jak człowiek odbierze nasz komentarz.

    1. Jakbyś opisała problem bliskiej mi osoby. Niedawno szyłam jej suknie ślubną (o której wkrótce napiszę), bo tak jak ja od wielu lat zmaga się z niską wagą. Komentarze postronnych osób na pewno mogą sprawiać przykrość, zwłaszcza kiedy ktoś wkłada ogromny wysiłek w to, żeby utrzymać wagę, bądź przytyć.

  4. Jakbym czytała o sobie. Zawsze mnie to bolało i boli do dzisiaj że ludzie bez zastanowienia strzelają hasłem typu „ale jesteś chuda”! Przenigdy nie powiedziałabym do nikogo”ale jesteś gruba”. Odkąd pamiętam wszyscy czepiali się mojej chudości,która nie miała nic wspólnego z dietą, treningiem czy czymś takim.Po prostu nie tyłam, mimo tego że nie odmawiałam sobie jedzenia. W pewnym momencie mojego życia obsesyjnie marzyłam o bardziej zaokrąglonej sylwetce, ale pewnego dnia zrozumiałam, że tak naprawdę problem z moją chudością mają Ci wszyscy wokół, a nie ja sama. Mój problem wynikał z ciągłego wytykania mi mojej szczupłości przez tych wszystkich ludzi, bo tak naprawdę lubiłam swoje ciało . I to był moment w którym przestałam się tłumaczyć, słuchać docinek i komentarzy.
    Sukienka w pieknym kolorze i wspaniale podkreślająca Twoją sylwetkę:)

    1. Prawda, że to wkurza? Czymś totalnie nie taktownym uznaje się komentowanie wyglądu osób z nadwagą. Szczuplakom można powiedzieć wszystko. Całe szczęście ja już jestem na etapie reagowania śmiechem na takie „komplementy”. Ależ trafiłaś w sedno. U mnie też brak akceptacji swojego wyglądu brał się z reakcji otoczenia. Wreszcie zaczęłam olewać co mówią inni i dostrzegać ogrom plusów swojej sylwetki.

Dodaj komentarz