Kobieta (nie) idealna, czyli matka karmiąca w koronce

Koronki , zwiewne koszulki , czerwony pazur wieńczący idealnie wydepilowane pęcinki…  tak chciałby mnie widzieć wieczorem mój kochany mąż. Ba! W snach idealnych nawet ja taką siebie widzę.

 

 Ale halo halo, ja tu karmię! Kwilenie dziecka jak sól na otwartą ranę, wybudza cię średnio co dwie godziny, podnosisz, przystawiasz, odkładasz,  po drodze zalewając się mlekiem, biorąc na klatę odbity twarożek. Budzisz się z kołtunem na głowie, z sińcami pod oczami i rozchełstaną koszulą,  jak po walce z Gołotą i cieszysz się, że mimo takiego widoku, on wciąż wita cię słowami, że jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie.

Niestety większość producentów koszul i bielizny dla karmiących, również pragnie ograbić nas z resztek atrakcyjności, oferując koszulki do karmienia w fasonie wora pokutnego, z printami dla fanek misia uszatka czy innej Hanny Montany.

Postanowiłam zatem zawalczyć z tym faktem samodzielnie i wprowadzić do swojej nocnej garderoby trochę koronek.

Koszty są naprawdę zachęcające do działania.

Koronkę kupiłam stacjonarnie (12zł/mb). Dzianina wiskozowa  (Textilmania 21zł/mb) . Na jedną koszulkę w zupełności wystarczy po 1 mb.

 

 

 

Jeśli macie ochotę uszyć koszulkę taką jak poniżej, załączam wykrój (rozmiar 36)   ->>>  wykrój.pdf

 

 

 

Dodaj komentarz